{"id":1653,"date":"2016-10-20T12:36:19","date_gmt":"2016-10-20T10:36:19","guid":{"rendered":"https:\/\/www.sp-piotrkowice.pl\/?page_id=1653"},"modified":"2019-10-09T22:05:23","modified_gmt":"2019-10-09T20:05:23","slug":"piotrkowice","status":"publish","type":"page","link":"https:\/\/www.sp-piotrkowice.pl\/?page_id=1653","title":{"rendered":"Piotrkowice"},"content":{"rendered":"<p><a href=\"https:\/\/www.sp-piotrkowice.pl\/wp-content\/uploads\/2016\/10\/PIOTRKOWICE-\u2013-MALOWNICZA-WIE\u015a.pptx\"><strong>P<em>iotrkowice-malownicza wie\u015b<\/em><\/strong><em><\/a><\/p>\n<p><strong>Legendy o Piotrkowicach<\/strong><em><\/p>\n<p><strong>Legenda o Piotrze i jego pi\u0119knej \u017conie Hannie<\/strong><\/em><em><\/p>\n<p>Dzia\u0142o si\u0119 to dawno temu, kiedy Tarn\u00f3w nie by\u0142 jeszcze miastem ani nawet miasteczkiem, lecz warownym niewielkim gr\u00f3dkiem, wok\u00f3\u0142 kt\u00f3rego rozci\u0105ga\u0142a si\u0119 wielka, g\u0119sta i prastara puszcza pe\u0142na wszelakiego zwierza. Poza nimi puszcz\u0119 zamieszkiwa\u0142y le\u015bne duszki, boginki, skrzaty i inne jeszcze ludki, kt\u00f3re w ludziach strach i jednocze\u015bnie szacunek ogromny wzbudza\u0142y. Gr\u00f3dkiem w\u0142ada\u0142 Tarnawa, bogaty, s\u0142awny i prawy woj, od kt\u00f3rego pono\u0107 miejsce to przyj\u0119\u0142o sw\u0105 nazw\u0119.<br \/>\nSzcz\u0119\u015bliwie \u017cy\u0142o si\u0119 rycerzowi i jego dru\u017cynie, w\u015br\u00f3d kt\u00f3rej prym wodzi\u0142 przyjaciel jego najszczerszy Piotr pochodz\u0105cy z dzielnego ale mocno zubo\u017ca\u0142ego rycerskiego rodu i od najm\u0142odszych lat u boku Tarnawy si\u0119 wychowuj\u0105cy. Puszcza wok\u00f3\u0142 gr\u00f3dka dostarcza\u0142a mi\u0119sa, p\u0142yn\u0105ca nieopodal rzeka ryb \u015bwie\u017cych, za\u015b \u0142any uprawne, w kr\u0105g wydarte puszczy &#8211; prosa i \u017cyta na placki i chleb. Pi\u0119knym m\u0142odzie\u0144cem by\u0142 Piotr &#8211; niejedna twarz dziewcz\u0119ca rumieni\u0142a si\u0119 przy nim i niejedne oczy zerka\u0142y ku niemu. Lecz c\u00f3\u017c, Piotr wola\u0142 \u0142owy, gonitwy i zabawy.<br \/>\n&#8211; Nie jestem jeszcze stary &#8211; mawia\u0142 do towarzyszy &#8211; gdy przyjdzie m\u00f3j czas, w\u00f3wczas przy kominie si\u0105d\u0119. Wtedy b\u0119dzie czas na \u017con\u0119 i dziatki.<br \/>\nTymczasem m\u0142odo\u015b\u0107 przelecia\u0142a jak wicher. Kruczoczarny w\u0142os poprzeplata\u0142 srebrzysty szron. Zmarli zmartwieni rodzice, kt\u00f3rzy z nadzieja wygl\u0105dali synowej i wnuk\u00f3w. Towarzysze dawno po\u017cenili si\u0119 a sam Tarnawa doczeka\u0142 si\u0119 trzech syn\u00f3w i c\u00f3rki. Piotr jednak dalej my\u015bl o \u017ceniaczce jak natr\u0119tn\u0105 much\u0119 odp\u0119dza\u0142. \u015amia\u0142 si\u0119 z guse\u0142 i lubczyk\u00f3w, i \u017cadnej z pi\u0119knych dziewek nie dawa\u0142 si\u0119 usidli\u0107. Tak by\u0142o do czasu, kiedy to Tarnawa wys\u0142a\u0142 go z poselstwem do grodu ksi\u0119cia Kraka. Wraz z kilkoma towarzyszami dwa dni w\u0119drowa\u0142, a\u017c trzeciego dnia o \u015bwicie zjecha\u0142 pod Krak\u00f3w.<br \/>\nBrzask w\u0142a\u015bnie wstawa\u0142, gdy w\u015br\u00f3d porannych mgie\u0142 unosz\u0105cych si\u0119 znad rzeki ujrza\u0142 bogink\u0119. By\u0142a tak pi\u0119kna, \u017ce \u017cadne pi\u00f3ro (tym bardziej moje) nie by\u0142oby w stanie opisa\u0107 jej urody. Jak ptak \u015bmign\u0119\u0142a mu przed oczami i znik\u0142a w wysokich trawach. Cho\u0107 Piotr pop\u0119dzi\u0142 konia, by j\u0105 dogoni\u0107, nie uda\u0142o mu si\u0119 to i tylko \u015bmiech weso\u0142y s\u0142ysza\u0142 gdzie\u015b w oddali. Po chwili je\u017ad\u017acy wyjechali na szeroki go\u015bciniec i zobaczyli z\u0142oc\u0105cy si\u0119 w porannym s\u0142o\u0144cu gr\u00f3d Kraka po\u0142o\u017cony na wzg\u00f3rzu. Piotr kaza\u0142 zad\u0105\u0107 w r\u00f3g, a kiedy opuszczono most wjecha\u0142 do grodu. Ksi\u0105\u017c\u0119 Krak godnie powita\u0142 poselstwo Tarnawy. Nie szcz\u0119dzi\u0142 wo\u0142\u00f3w, baran\u00f3w i piwa. Co noc ucztowano i co dzie\u0144 polowano w nadwi\u015bla\u0144skiej puszczy. Kt\u00f3rego\u015b dnia, podczas \u0142ow\u00f3w zn\u00f3w ujrza\u0142 swoja bogink\u0119. W wie\u0144cu z kolorowych kwiat\u00f3w na g\u0142owie, razem z innymi dziewcz\u0119tami zbiera\u0142a zio\u0142a. By\u0142a du\u017co pi\u0119kniejsza od swych r\u00f3wie\u015bniczek. Pop\u0119dzi\u0142 konia i podjecha\u0142 do niej a ona by\u0142a tak zaj\u0119ta, \u017ce nawet tego nie zauwa\u017cy\u0142a. Dopiero, kiedy zsiad\u0142 z konia spojrza\u0142a na niego. W jej wzroku nie by\u0142o ani l\u0119ku, ani gniewu. \u015amia\u0142o spojrza\u0142a mu w oczy i wtedy chyba jaki\u015b czar rzuci\u0142a na niego, bo kiedy wr\u00f3ci\u0142 do zamku ani je\u015b\u0107, ani spa\u0107 nie m\u00f3g\u0142, tylko w\u0142\u00f3czy\u0142 si\u0119 po korytarzach markotny i rozmy\u015bla\u0142. Nast\u0119pnego dnia znowu wyruszy\u0142 z ksi\u0119ciem na \u0142owy i znowu \u015bcie\u017cka zaprowadzi\u0142a go na \u0142\u0105k\u0119, gdzie j\u0105 zobaczy\u0142 w\u015br\u00f3d innych dziewcz\u0105t.<br \/>\nPo powrocie na zamek wypyta\u0142 o ni\u0105 Kraka. Dowiedzia\u0142 si\u0119, \u017ce jest dw\u00f3rk\u0105, sierot\u0105 pochodz\u0105c\u0105 z zacnego rodu rycerzy z Wened\u00f3w. Jej matka, krewna Kraka zmar\u0142a podczas porodu a jej ojciec poleg\u0142 w jednej z bitew z Germanami u boku ksi\u0119cia. Dziewczynka od najm\u0142odszych lat wychowywa\u0142a si\u0119 zatem na zamku i by\u0142a ulubienic\u0105 ksi\u0105\u017c\u0119cej rodziny. Na imi\u0119 ma Hanna. Piotr odszuka\u0142 Hann\u0119 na zamku a kiedy zn\u00f3w na ni\u0105 spojrza\u0142 zrozumia\u0142, \u017ce za jej oczy b\u0142yszcz\u0105ce, za jej rumiane liczko i warkocz lniany odda\u0142by \u017cycie. Poprosi\u0142 Kraka o jej r\u0119k\u0119. Ca\u0142y tydzie\u0144 trwa\u0142o weselisko, jakie wyprawi\u0142 ksi\u0105\u017c\u0119 swej wychowanicy. Zar\u017cni\u0119to sto baran\u00f3w i p\u00f3\u0142 setki wo\u0142\u00f3w. Kucharzom i kuchcikom pomdla\u0142y r\u0119ce od bezustannego d\u017awigania na ksi\u0105\u017c\u0119ce sto\u0142y ud\u017ac\u00f3w, pieczeni, p\u00f3\u0142g\u0119sk\u00f3w i kap\u0142on\u00f3w. Piwo i wino p\u0142yn\u0119\u0142o rzek\u0105 i wszystkim si\u0119 zdawa\u0142o, \u017ce od okrzyk\u00f3w i wiwat\u00f3w na cze\u015b\u0107 m\u0142odej pary rozpadnie si\u0119 Wawel.<br \/>\nMin\u0119\u0142o kila kolejnych dni. Piotr podzi\u0119kowa\u0142 Krakowi, za \u017con\u0119 i wspania\u0142\u0105 go\u015bcin\u0119 po czym ruszy\u0142 z okaza\u0142ym orszakiem w drog\u0119 powrotn\u0105 do Tarnawy. Ten ucieszy\u0142 si\u0119 ogromnie na wie\u015b\u0107, \u017ce jego przyjaciel ustatkowa\u0142 si\u0119 i podobnie jak Krak wyprawi\u0142 na cze\u015b\u0107 m\u0142odej pary wspania\u0142\u0105 uczt\u0119, na kt\u00f3r\u0105 zaprosi\u0142 wszystkich przyjaci\u00f3\u0142, mieszka\u0144c\u00f3w gr\u00f3dka i pobliskich osad. W prezencie podarowa\u0142 im kawa\u0142 ziemi le\u017c\u0105cej na wzg\u00f3rzu, na po\u0142udniowy wsch\u00f3d od Tarnowa. Kaza\u0142 wykarczowa\u0107 tam puszcz\u0119 i wybudowa\u0107 osad\u0119, w kt\u00f3rej mogliby zamieszka\u0107. Gdy Piotr z \u017con\u0105 i Tarnaw\u0105, przybyli do nowej osady, Hanna powiedzia\u0142a:<br \/>\n&#8211; Dzi\u0119kuj\u0119 wam, panie, za dobro\u0107, kt\u00f3rej do\u015bwiadczy\u0142am od was. Chcia\u0142abym tobie i twojemu ludowi odwdzi\u0119czy\u0107 si\u0119 jako\u015b. Znam si\u0119 na zio\u0142ach, miksturach i leczeniu a jad\u0105c tu widzia\u0142am smutn\u0105 kobiet\u0119, kt\u00f3ra na r\u0119ku trzyma\u0142a male\u0144kie, p\u0142acz\u0105ce dziecko. Pozw\u00f3lcie mi pom\u00f3c! Czy ty m\u0119\u017cu zgodzisz si\u0119 na to? Zgodzili si\u0119 ch\u0119tnie i bardzo wzruszyli jej dobroci\u0105. Z rozkazu Piotra otwarto wrota dworu i og\u0142oszono, \u017ce kto tylko pragnie, kogo trapi choroba lub niedostatek, niech przybywa, bo jego pi\u0119kna \u017cona rad\u0119 na to znajdzie.<br \/>\nZaroi\u0142o si\u0119 na podw\u00f3rzu wszelk\u0105 biedot\u0105, a Hanna ka\u017cdemu, kto tylko poprosi\u0142 ofiarowywa\u0142a sw\u0105 pomoc i pociech\u0119. Coraz te\u017c cz\u0119\u015bciej widywano j\u0105 w chatach, ziemiankach i lepiankach ubogich, a ludzie, kt\u00f3rym pomaga\u0142a b\u0142ogos\u0142awili jej i dobro\u0107 jej wychwalali szeroko.<br \/>\n\u017by\u0142 sobie Piotr ze sw\u0105 Hann\u0105 w mi\u0142o\u015bci, spokoju i powszechnym szacunku, lecz niestety szcz\u0119\u015bcie nigdy nie trwa wiecznie. Pewnego razu podczas \u0142ow\u00f3w ko\u0144 sp\u0142oszy\u0142 si\u0119 i poni\u00f3s\u0142. Niem\u0142ody ju\u017c Piotr spad\u0142 i po\u0142ama\u0142 ko\u015bci. Towarzysze przynie\u015bli go do domu, do \u017cony. Na nic jednak nie przyda\u0142y si\u0119 tym razem ok\u0142ady z zi\u00f3\u0142, kadzid\u0142a, magiczne mikstury i kamienie a nawet ofiary sk\u0142adane bogom. Po kilku dniach przysz\u0142a \u015bmier\u0107. Smutek wielki i rozpacz zago\u015bci\u0142y w osadzie i w s\u0105siedztwie. A potem zacz\u0119to budowa\u0107 stos pogrzebowy. Do ofiary przygotowywano tak\u017ce s\u0142u\u017cb\u0119 Piotra, jego wierne psy i konie. I sp\u0142on\u0119liby wszyscy, gdyby nie Hanna, kt\u00f3ra powiedzia\u0142a do jego przyjaci\u00f3\u0142 i dru\u017cyny:<br \/>\n&#8211; Znam i szanuj\u0119 wasze prawa, ale wola moja jest, aby zaprzesta\u0107 takich poch\u00f3wk\u00f3w. Kocha\u0142am m\u0119\u017ca jak nikogo na \u015bwiecie, bole\u015bnie op\u0142akuj\u0119 jego strat\u0119 i nie chc\u0119, aby ktokolwiek opr\u00f3cz mnie op\u0142akiwa\u0142 swoich bliskich, kt\u00f3rzy musz\u0105 umrze\u0107 dlatego, \u017ce ich pan nie \u017cyje. Uszanujcie, prosz\u0119 moj\u0105 wol\u0119! Zdumieli si\u0119 wszyscy zebrani, ale woli Hanny nikt si\u0119 nie sprzeciwi\u0142. Cia\u0142o Piotra oddano ziemi, a nad grobem usypano kopiec.<br \/>\nTymczasem Hanna gin\u0119\u0142a w oczach z rozpaczy i t\u0119sknoty za m\u0119\u017cem. Cz\u0119sto znika\u0142a w borze, aby tam w samotno\u015bci wylewa\u0107 swoje \u0142zy. Powiadano, \u017ce wszystkie potoki p\u0142yn\u0105ce ze wzg\u00f3rza sta\u0142y si\u0119 od nich s\u0142one. A\u017c pewnego dnia pi\u0119kna Hanna nie wr\u00f3ci\u0142a z puszczy. D\u0142ugo trwa\u0142y jej poszukiwania, ale wszystko na pr\u00f3\u017cno. Nikt jej wi\u0119cej nie widzia\u0142. Opowiadano, \u017ce wr\u00f3ci\u0142a do Krakowa, innym razem, \u017ce zaw\u0119drowa\u0142a w dalekie kraje, a jeszcze kiedy indziej, \u017ce zosta\u0142a rozszarpana przez dzikie zwierz\u0119ta w puszczy lub te\u017c, \u017ce sta\u0142a si\u0119 le\u015bn\u0105 boginka i czuwa nad mieszka\u0144cami swojej osady. Jednak nic pewnego nie wiedziano.<br \/>\nDzi\u015b ju\u017c nie ma \u015bladu po osadzie Piotra i jego pi\u0119knej i m\u0105drej \u017conie Hannie. Jednak ich historia przetrwa\u0142a w ludowej tradycji przekazywana z pokolenia na pokolenie. Pozosta\u0142y tak\u017ce nazwy, kt\u00f3re wdzi\u0119czni ludzie nadali aby uczci\u0107 ich pami\u0119\u0107. Osad\u0119 nazwano Piotrkowicami a wzg\u00f3rze, gdzie w\u015br\u00f3d drzew Hanna wylewa\u0142a swoje \u0142zy \u2013 S\u0142on\u0105 G\u00f3r\u0105.<br \/>\nA histori\u0119 tej pary us\u0142ysza\u0142a i spisa\u0142a dzisiejsza mieszkanka Pioirkowic, czyli ja. <\/p>\n<p><strong>And\u017celika Derus<\/strong><br \/>\nPiotrkowice <\/p>\n<p><strong>Sk\u0105d wzi\u0119\u0142a si\u0119 nazwa S\u0142ona G\u00f3ra?<\/strong><em><\/p>\n<p>Dzia\u0142o si\u0119 to przed wiekami, kiedy to teren dzisiejszych Piotrkowic porasta\u0142a niezmierzona puszcza. Drzewa w niej by\u0142y prastare, grube i olbrzymie. Zamieszkiwa\u0142a j\u0105 r\u00f3\u017cnoraka zwierzyna: nied\u017awiedzie i tury, dziki i jelenie, sarny i wilki, lisy i zaj\u0105ce, cz\u0119sto te\u017c na mokrad\u0142ach i bagnach dostrzec mo\u017cna by\u0142o losie. Owo bogactwo zwierzyny \u0142ownej przyci\u0105ga\u0142o w te okolice wielu znakomitych my\u015bliwych. Pewnego dnia przyby\u0142 na \u0142owy do puszczy ksi\u0105\u017c\u0119 krakowski Leszek z dru\u017cyn\u0105. Zobaczywszy ogromnego jelenia pu\u015bcili si\u0119 za nim w pogo\u0144. Nagle ksi\u0105\u017c\u0119 zorientowa\u0142 si\u0119, \u017ce jest sam w le\u015bnym g\u0105szczu. Uwa\u017cnie nas\u0142uchiwa\u0142. Niestety, odg\u0142osy polowania gin\u0119\u0142y gdzie\u015b w oddali. Postanowi\u0142 wr\u00f3ci\u0107 do obozu. Wiele godzin b\u0142\u0105ka\u0142 si\u0119 po lesie a kiedy zapad\u0142 zmrok, zm\u0119czony i g\u0142odny u\u0142o\u017cy\u0142 si\u0119 do snu pod roz\u0142o\u017cystym d\u0119bem i zasn\u0105\u0142 kamiennym snem. Tymczasem jego towarzysze powr\u00f3cili do obozu z upolowan\u0105 zwierzyn\u0105 a kiedy zobaczyli, \u017ce nie ma ksi\u0119cia rozpocz\u0119li bezskuteczne poszukiwania.<br \/>\nNast\u0119pnego dnia, ledwo zacz\u0119\u0142o \u015bwita\u0107, zbudzi\u0142 si\u0119 ksi\u0105\u017c\u0119. By\u0142 niewyspany, od snu na ziemi bola\u0142y go wszystkie ko\u015bci. Mimo to szybko podni\u00f3s\u0142 si\u0119 i ruszy\u0142 na poszukiwania swoich towarzyszy i obozu. Gdy s\u0142o\u0144ce by\u0142o ju\u017c wysoko nad drzewami poczu\u0142, i\u017c g\u0142\u00f3d dokucza mu okrutnie. Zacz\u0105\u0142 po\u017cywia\u0107 si\u0119 jagodami, a gdy to nie zaspokoi\u0142o jego \u017co\u0142\u0105dka upolowa\u0142 zaj\u0105ca, oprawi\u0142 go i upiek\u0142 na ogniu. Potem dalej w\u0119drowa\u0142 przez g\u0105szcz i nas\u0142uchiwa\u0142, czy nie s\u0142ycha\u0107 gdzie\u015b g\u0142os\u00f3w i nawo\u0142ywa\u0144 jego woj\u00f3w. S\u0142o\u0144ce znika\u0142o ju\u017c za drzewami, kiedy wyszed\u0142 na ma\u0142\u0105 polan\u0119. Tu postanowi\u0142 sp\u0119dzi\u0107 kolejn\u0105 noc. Nazbiera\u0142 sobie mchu i mi\u0119kkich ga\u0142\u0119zi i wymo\u015bci\u0142 wygodne pos\u0142anie. Ustrzeli\u0142 dwie kuropatwy i upiek\u0142 na ma\u0142ym ognisku. Potem le\u017c\u0105c na pos\u0142aniu d\u0142ugo wpatrywa\u0142 si\u0119 w niebo i rozmy\u015bla\u0142 tym, co mu si\u0119 przytrafi\u0142o. Obserwowa\u0142 pi\u0119knie rozgwie\u017cd\u017cone niebo i ksi\u0119\u017cyc w pe\u0142ni. T\u0119skni\u0142 do swojego zamku, \u017cony i dzieci, do swojej dru\u017cyny i dworak\u00f3w. Zastanawia\u0142 si\u0119, czy kto\u015b go jeszcze szuka? Wreszcie zm\u0119czony ca\u0142odzienna w\u0119dr\u00f3wk\u0105 i swoimi my\u015blami zasn\u0105\u0142. W \u015brodku nocy zbudzi\u0142o go przera\u017aliwe r\u017cenie jego konia i wycie wilk\u00f3w. Przera\u017cony dorzuci\u0142 drew do ognia, usiad\u0142 ko\u0142o ogniska i tak doczeka\u0142 \u015bwitu. W zaro\u015blach otaczaj\u0105cych polan\u0119 odnalaz\u0142 na wp\u00f3\u0142 zjedzonego rumaka. Ze zgroz\u0105 u\u015bwiadomi\u0142 sobie, \u017ce teraz przyjdzie mu przedziera\u0107 si\u0119 przez puszcz\u0119 pieszo. Nie rozmy\u015blaj\u0105c wi\u0119cej wyruszy\u0142 w drog\u0119. By\u0142 wczesny ranek, kiedy ksi\u0105\u017c\u0119 poczuwszy dotkliwy g\u0142\u00f3d zacz\u0105\u0142 posila\u0107 si\u0119 jagodami. Nagle nieopodal rozleg\u0142 si\u0119 trzask \u0142amanych ga\u0142\u0119zi i ci\u0119\u017cki tupot. Po kr\u00f3tkiej chwili z g\u0119stwiny wprost na ksi\u0119cia wyskoczy\u0142a, ogromna locha. Ksi\u0105\u017c\u0119 dopad\u0142 do najbli\u017cszego drzewa i zacz\u0105\u0142 si\u0119 wdrapywa\u0107. Niestety dzik zd\u0105\u017cy\u0142 chwyci\u0107 go za \u0142ydk\u0119 i bole\u015bnie ugry\u017a\u0107. Leszek wyrwa\u0142 nog\u0119 i z trudem wdrapa\u0142 si\u0119 na najni\u017cszy konar a dzik z w\u015bciek\u0142o\u015bci\u0105 atakowa\u0142 drzewo. Prawie ca\u0142y dzie\u0144 przesiedzia\u0142 ksi\u0105\u017c\u0119 na drzewie, wreszcie p\u00f3\u017anym popo\u0142udniem zszed\u0142. Chcia\u0142 i\u015b\u0107 dalej, ale nie mia\u0142 si\u0142. By\u0142 g\u0142odny, obola\u0142y i bardzo zm\u0119czony. Rozejrza\u0142 si\u0119 dooko\u0142a siebie. Zauwa\u017cy\u0142, \u017ce znajduje si\u0119 prawie na szczycie du\u017cego pag\u00f3rka a nieopodal z malej szczeliny bije krystaliczne \u017ar\u00f3de\u0142ko. Podszed\u0142 do niego, aby si\u0119 napi\u0107 i obmy\u0107 zaskorupia\u0142\u0105 krew z nogi. Poczu\u0142, \u017ce woda ma dziwny, s\u0142ony smak a rana ni\u0105 obmyta szybko si\u0119 zabli\u017ani\u0142a. Po chwili poczu\u0142, jak wracaj\u0105 mu si\u0142y. Odzyska\u0142 te\u017c wiar\u0119, \u017ce da rad\u0119 odnale\u017a\u0107 towarzyszy. Ra\u017anym krokiem wdrapa\u0142 si\u0119 na szczyt wzniesienia, na kt\u00f3rym znajdowa\u0142a si\u0119 olbrzymia \u0142ysa polana. Na polanie przy ogromnym ognisku zobaczy\u0142 swoich dru\u017cynnik\u00f3w, za\u0142amanych d\u0142ugimi i bezowocnymi poszukiwaniami ksi\u0119cia Leszka. Zdumienie i ogromna rado\u015b\u0107 by\u0142y ogromne. D\u0142ugo \u015bciskali swojego ksi\u0119cia i wznosili okrzyki na cze\u015b\u0107 jego odwagi i wytrwa\u0142o\u015bci. Na ogromnym ruszcie upiekli upolowanego dzika i ucztowali ca\u0142\u0105 noc. Ksi\u0105\u017c\u0119 opowiada\u0142 im swoje prze\u017cycia i obieca\u0142 Dokaza\u0107 cudowne \u017ar\u00f3de\u0142ko.<br \/>\nNast\u0119pnego ranka Leszek spojrza\u0142 ze szczytu g\u00f3ry na roztaczaj\u0105cy si\u0119 wok\u00f3\u0142 widok. Zachwyci\u0142 go on tak bardzo, i\u017c postanowi\u0142 wybudowa\u0107 tu niewielk\u0105 osad\u0119. Niestety nie odnalaz\u0142 ju\u017c cudownego s\u0142onego \u017ar\u00f3d\u0142a, ale na pami\u0105tk\u0119 tego, co mu si\u0119 tu przydarzy\u0142o nazwa\u0142 wzniesienie S\u0142on\u0105 G\u00f3r\u0105. Ta nazwa przetrwa\u0142a do dzi\u015b.<\/p>\n<p><strong>Malwina Lebryk<\/strong><br \/>\nPiotrkowice <\/p>\n<p><strong>Legenda o m\u0105drym Buchcie<br \/>\n<\/strong><\/em><br \/>\nDzia\u0142o si\u0119 to w zamierzch\u0142ych czasach, kiedy to tereny pa\u0144stwa Wi\u015blan porasta\u0142y prastare bory i nieprzebyte puszcze. Pomi\u0119dzy drzewami prze\u015bwieca\u0142y b\u0142yszcz\u0105ce oczka moczar\u00f3w. W owych lasach \u017cy\u0142y niezliczone ilo\u015bci i gatunki zwierz\u0105t. Przechadza\u0142y si\u0119 tu nied\u017awiedzie, tury, rysie, wilki i wiele innych budz\u0105cych groz\u0119 dzikich zwierz\u0105t. Gdzieniegdzie w\u015br\u00f3d tych bor\u00f3w przycupn\u0119\u0142a ma\u0142a osada, kt\u00f3ra wyrwa\u0142a z lasu dla siebie troch\u0119 miejsca. Trudno poj\u0105\u0107 w jaki spos\u00f3b te ma\u0142e grupki ludzi radzi\u0142y sobie z groz\u0105 le\u015bnych ost\u0119p\u00f3w. A \u017cy\u0142 tu zacny i przedziwny lud, do pracy przywyk\u0142y, zahartowany przez mrozy i upa\u0142y, g\u0142\u00f3d i dostatek, n\u0119dz\u0119 i dobrobyt. Szczeg\u00f3ln\u0105 s\u0142aw\u0105 cieszyli si\u0119 osadnicy \u017cyj\u0105cy na po\u0142udniowy-wsch\u00f3d od osady Tarnawy. S\u0142yn\u0119li z zami\u0142owania do pracy i uczciwo\u015bci. Chocia\u017c ich osad\u0119 stanowi\u0142o czterna\u015bcie dym\u00f3w, to prac\u0105 r\u0105k i wytrwa\u0142o\u015bci\u0105 zbudowali w \u015brodku Pog\u00f3rza Karpackiego nad rzek\u0105 przepi\u0119kne gospodarstwo. Prac\u0105 kilku pokole\u0144 i swoj\u0105 przemy\u015blno\u015bci\u0105 du\u017cy kawa\u0142 lasu wykarczowali, zbo\u017ca nasiali i innych ro\u015blin nasadzili. Ob\u0142askawili wiele zwierza przer\u00f3\u017cnego. Ich domy pe\u0142ne by\u0142y dostatku i gwaru. Dobrobyt zapewnia\u0142a im winna latoro\u015bl uprawiana na nas\u0142onecznionym stoku, u st\u00f3p kt\u00f3rego pobudowano domy. Wszyscy zgodnie pracowali na plantacji, a potem wyrabiali wino, kt\u00f3re s\u0142yn\u0119\u0142o hen, daleko. Nawet kupcy w\u0119gierscy zatrzymywali si\u0119 tutaj by wymieni\u0107 towary na przednie wino.<br \/>\nNaj\u015bmielszym mieszka\u0144cem tej osady by\u0142 Buchta, silny i pot\u0119\u017cny ch\u0142op, kt\u00f3ry mimo trzydziestu lat wci\u0105\u017c nie za\u0142o\u017cy\u0142 rodziny. Wiele dziewczyn kocha\u0142o si\u0119 w nim na pr\u00f3\u017cno. Pomaga\u0142 ludziom, a zw\u0142aszcza starcom, przy pracy w polu i gospodarstwie. Wszyscy go bardzo szanowali i pragn\u0119li by wreszcie zazna\u0142 szcz\u0119\u015bcia rodzinnego. Buchta cz\u0119sto znika\u0142 w borach na kilka dni. Kiedy wraca\u0142 z tych dziwnych wypraw, by\u0142 bardzo niespokojny i rozdra\u017cniony. Nikt nie \u015bmia\u0142 go pyta\u0107 o pow\u00f3d takiego stanu. M\u0142odzi ch\u0142opcy cz\u0119sto udawali si\u0119 za nim, ale szybko wracali, gdy\u017c bali si\u0119 ciemnej \u00ed gro\u017anej puszczy. Plotka g\u0142osi\u0142a, \u017ce opuszcza\u0142 osad\u0119, by uda\u0107 si\u0119 do boru, do ma\u0142ej chatki, gdzie mieszka\u0142a m\u0142oda i pi\u0119kna dziewczyna, kt\u00f3ra uciek\u0142a z grodu Kraka skazana na spalenie, na stosie. Owa dziewczyna, Rozalka, pozna\u0142a tajemnice leczenia od swojej matki. Gdy mia\u0142a dziewi\u0119\u0107 lat straci\u0142a jednak swoj\u0105 mam\u0119 i sama musia\u0142a zadba\u0107 o siebie. Zbiera\u0142a zio\u0142a, suszy\u0142a je i przygotowywa\u0142a z nich mikstury. Wie\u015b\u0107 o jej umiej\u0119tno\u015bciach szybko si\u0119 roznios\u0142a. Razu pewnego zachorowa\u0142a c\u00f3rka Kraka. Wezwano wi\u0119c Rozalk\u0119 na dw\u00f3r, by pomog\u0142a chorej. Zielarka przygl\u0105dn\u0119\u0142a si\u0119 c\u00f3rce w\u0142adcy i smutnym g\u0142osem rzek\u0142a, \u017ce nic nie mo\u017ce pom\u00f3c. Rozsierdzony Krak kaza\u0142 j\u0105 spali\u0107 na stosie. Jakim\u015b sposobem uda\u0142o si\u0119 jej uciec i zamieszka\u0107 w samym sercu gro\u017anej i nieprzyjaznej puszczy. Tam j\u0105 znalaz\u0142 Buchta. Zakocha\u0142 si\u0119 w niej od pierwszego wejrzenia, ale nie odwa\u017cy\u0142 si\u0119 do niej podej\u015b\u0107. Postanowi\u0142 jej pom\u00f3c. Podrzuca\u0142 pod drzwi ma\u0142ej chatki upolowane zwierz\u0119ta, placki j\u0119czmienne, wino oraz p\u0142\u00f3tno. Dziewczyna pocz\u0105tkowo bardzo si\u0119 ba\u0142a, ale z czasem przyzwyczai\u0142a si\u0119 do takich podarunk\u00f3w. Mija\u0142y miesi\u0105ce. Osada t\u0119tni\u0142a gwarem i odg\u0142osami ci\u0119\u017ckiej pracy. Stawa\u0142a si\u0119 coraz wi\u0119ksza i dostatniejsza. A\u017c pewnego razu zachorowa\u0142o dziecko. Mimo troskliwej opieki ca\u0142ej osady, wkr\u00f3tce zmar\u0142o. Po kilku dniach zachorowa\u0142y kolejne osoby. Wielka rozpacz zapanowa\u0142a w osadzie. Strapiony Buchta nie wiedzia\u0142 co pocz\u0105\u0107. Zn\u00f3w uda\u0142 si\u0119 do puszczy. Mieszka\u0144cy g\u0142o\u015bno krzyczeli i przeklinali go, \u017ce ich opuszcza w takiej chwili. Chorzy umierali, a zdrowi tracili rozum, widz\u0105c wielkie cierpienie bliskich.<br \/>\nPewnego dnia, wczesnym rankiem, do osady wr\u00f3ci\u0142 Buchta z nieznajom\u0105 dziewczyn\u0105. Wszyscy z ciekawo\u015bci\u0105 przygl\u0105dali si\u0119 Rozalce, a ona u\u015bmiechn\u0119\u0142a si\u0119 szeroko i posz\u0142a do chaty Buchty. Po kilku godzinach wyszli oboje i udali si\u0119 do chat, gdzie le\u017celi chorzy. Podawali im przez kilka dni swoje zio\u0142owe mikstury. Ludzie odzyskiwali zdrowie i si\u0142y. Wielka rado\u015b\u0107 zapanowa\u0142a w osadzie. Z zachwytem patrzono na Bucht\u0119 wodz\u0105cego oczami za Rozalk\u0105. Wiedziano, \u017ce musi z nim zosta\u0107. I tak si\u0119 sta\u0142o. Pobrali si\u0119 ku uciesze ca\u0142ej osady. Szcz\u0119\u015bcie i dobrobyt wr\u00f3ci\u0142o do wioski. Mija\u0142y lata, rado\u015bci i troski miesza\u0142y si\u0119 ze sob\u0105. Ma\u0142\u017conkowie wychowali pi\u0119ciu syn\u00f3w i dwie c\u00f3rki. Buchta, powszechnie szanowany, zmar\u0142 w wieku siedemdziesi\u0119ciu dziewi\u0119ciu lat, co by\u0142o w tamtych czasach rzadkim przypadkiem \u2014 ludzie \u017cyli w\u00f3wczas oko\u0142o pi\u0119\u0107dziesi\u0119ciu lat. Mieszka\u0144cy nigdy o nim nie zapomnieli. Osad\u0119 pocz\u0105tkowo nazywali Buchta, p\u00f3\u017aniej Buchcickie. I tak zosta\u0142o do dnia dzisiejszego. Przysi\u00f3\u0142ek Piotrkowic po\u0142o\u017cony na stoku, gdzie dawno temu uprawiano winoro\u015bl nazywamy Buchcickie.<\/p>\n<p><strong>Kamil Polek<\/strong><br \/>\nPiotrkowice <\/p>\n<p><strong>Legenda o Piotrze kowalu<\/strong><em><\/p>\n<p>Dawno, dawno temu, tereny Pog\u00f3rza Karpackiego poro\u015bni\u0119te by\u0142y rozleg\u0142ymi borami, a wzg\u00f3rza oddzielone by\u0142y d\u0142ug\u0105 dolin\u0105 rzeki Bia\u0142ej. Wi\u00f3d\u0142 t\u0119dy szlak handlowy na W\u0119gry. Drogi by\u0142y kamieniste, grz\u0105skie i b\u0142otniste.<br \/>\nPewnego razu, traktem na po\u0142udnie, jecha\u0142 kr\u00f3l ze swoj\u0105 liczn\u0105 \u015bwit\u0105. Nagle, zaprz\u0119\u017cony w sze\u015b\u0107 bia\u0142ych rumak\u00f3w kr\u00f3lewski pow\u00f3z, przeje\u017cd\u017caj\u0105c dolin\u0105 ci\u0105gn\u0105c\u0105 si\u0119 w\u015br\u00f3d wzniesie\u0144 poro\u015bni\u0119tych starymi d\u0119bami, ugrz\u0105z\u0142 w b\u0142ocie. S\u0142udzy ruszyli na pomoc. Chcieli wypcha\u0107 go z grz\u0105skiego terenu, ale ko\u0142a zaklinowa\u0142y si\u0119 mi\u0119dzy kamieniami i wystaj\u0105cymi korzeniami. Okaza\u0142o si\u0119, \u017ce ko\u0142a powozu s\u0105 po\u0142amane. Niestety, nikt nie umia\u0142 ich naprawi\u0107. Kr\u00f3l wys\u0142a\u0142 wi\u0119c pos\u0142a\u0144ca do zamku po nowy pow\u00f3z. Tymczasem wszyscy strudzeni d\u0142ug\u0105 droga postanowili odpocz\u0105\u0107. S\u0142u\u017cba roz\u0142o\u017cy\u0142a namioty, przygotowa\u0142a posi\u0142ek dla kr\u00f3la i jego towarzyszy. Wkr\u00f3tce rozszala\u0142a si\u0119 burza. Po\u0142amane drzewa spad\u0142y na obozowisko. S\u0142ycha\u0107 by\u0142o r\u017cenie koni i wrzaski przera\u017conych ludzi.<br \/>\nW pobli\u017cu za wzg\u00f3rzem \u017cy\u0142 kowal Piotr ze swoj\u0105 \u017con\u0105 Jadwig\u0105. Rankiem Jadwiga wybra\u0142a si\u0119 do lasu na grzyby. Jakie\u017c by\u0142o jej zdziwienie, kiedy zobaczy\u0142a ludzi przygniecionych zwalonymi podczas burzy drzewami. Szybko pobieg\u0142a po swojego m\u0119\u017ca. Ma\u0142\u017conkowie przenie\u015bli kr\u00f3la i rannych do swojej chaty pod lasem. Jadwiga otoczy\u0142a ich troskliwa opiek\u0105, a Piotr by\u0142 szcz\u0119\u015bliwy, \u017ce mo\u017ce naprawi\u0107 ko\u0142a kr\u00f3lewskiego powozu. Od rana do wieczora przez kilka dni ku\u0142 \u017celazne obr\u0119cze w swojej ku\u017ani. Z jego czo\u0142a sp\u0142ywa\u0142 pot, a silne r\u0119ce mocno uderza\u0142y m\u0142otem w rozgrzany do czerwono\u015bci metal. Kr\u00f3l, ranny w g\u0142ow\u0119, szybko wraca\u0142 do zdrowia. Po tygodniu by\u0142 got\u00f3w do dalszej podr\u00f3\u017cy na W\u0119gry. Sprawny by\u0142 r\u00f3wnie\u017c pow\u00f3z, kt\u00f3ry dzi\u0119ki mozolnej i ci\u0119\u017ckiej pracy Piotra odzyska\u0142 sw\u00f3j dawny wygl\u0105d. W\u0142adca, za okazan\u0105 pomoc, ofiarowa\u0142 kowalowi sakw\u0119 ze z\u0142otymi monetami.<br \/>\nW owym czasie, na tych terenach panowa\u0142a wielka bieda. Pola by\u0142y nieurodzajne, ludzie cierpieli g\u0142\u00f3d, szerzy\u0142y si\u0119 choroby. Piotr, widz\u0105c cierpienia okolicznych mieszka\u0144c\u00f3w, postanowi\u0142 wykorzysta\u0107 otrzymane od kr\u00f3la pieni\u0105dze i pom\u00f3c ludziom. Przeznaczy\u0142 je na leczenie chorych i zakup \u017cywno\u015bci dla najbardziej potrzebuj\u0105cych. Na cze\u015b\u0107 kowala Piotra, w podzi\u0119ce za otrzyman\u0105 pomoc, wie\u015b kt\u00f3r\u0105 on zamieszkiwa\u0142, ludzie zacz\u0119li nazywa\u0107 Piotrowice. R\u00f3wnie\u017c kr\u00f3l szybko rozs\u0142awi\u0142 swojego wybawc\u0119. Z odleg\u0142ych miejsc uje\u017cd\u017cali si\u0119 do Piotra ludzie, by ten naprawia\u0142 ich powozy i karoce. Na specjaln\u0105 pro\u015bb\u0119 kr\u00f3la kowal Piotr robi\u0142 te\u017c zbroje i miecze dla rycerstwa. Z czasem do Piotrowic zacz\u0119li nap\u0142ywa\u0107 nowi osadnicy. Rozwin\u0119\u0142o si\u0119 rolnictwo i rzemios\u0142o. Od tej pory ludziom \u017cy\u0142o si\u0119 coraz lepiej i dostatniej. W p\u00f3\u017aniejszym okresie nazw\u0119 wsi Piotrowice zmieniono na Piotrkowice i jest ona aktualna do dzi\u015b.<\/p>\n<p><strong>M\u0105czko Mateusz<\/strong><br \/>\nPiotrkowice <\/p>\n","protected":false},"excerpt":{"rendered":"<p>Piotrkowice-malownicza wie\u015b Legendy o Piotrkowicach Legenda o Piotrze i jego pi\u0119knej \u017conie Hannie Dzia\u0142o si\u0119 to dawno temu, kiedy Tarn\u00f3w nie by\u0142 jeszcze miastem ani [&hellip;]<\/p>\n","protected":false},"author":2,"featured_media":0,"parent":0,"menu_order":32,"comment_status":"closed","ping_status":"closed","template":"","meta":{"ngg_post_thumbnail":0,"footnotes":""},"class_list":["post-1653","page","type-page","status-publish","hentry"],"_links":{"self":[{"href":"https:\/\/www.sp-piotrkowice.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/1653","targetHints":{"allow":["GET"]}}],"collection":[{"href":"https:\/\/www.sp-piotrkowice.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages"}],"about":[{"href":"https:\/\/www.sp-piotrkowice.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/types\/page"}],"author":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.sp-piotrkowice.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/users\/2"}],"replies":[{"embeddable":true,"href":"https:\/\/www.sp-piotrkowice.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fcomments&post=1653"}],"version-history":[{"count":9,"href":"https:\/\/www.sp-piotrkowice.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/1653\/revisions"}],"predecessor-version":[{"id":1775,"href":"https:\/\/www.sp-piotrkowice.pl\/index.php?rest_route=\/wp\/v2\/pages\/1653\/revisions\/1775"}],"wp:attachment":[{"href":"https:\/\/www.sp-piotrkowice.pl\/index.php?rest_route=%2Fwp%2Fv2%2Fmedia&parent=1653"}],"curies":[{"name":"wp","href":"https:\/\/api.w.org\/{rel}","templated":true}]}}